08.01.2018 15:06 0 Redakcja

Ostra walka i porażka z kontrowersyjnym sędziowaniem w tle

fot. Łukasz

Emocji – jak to bywa w sporcie, a w hokeju na lodzie szczególnie – nie brakowało. Niestety, pomorscy kibice tej dyscypliny po raz kolejny musieli oglądać porażkę swojej drużyny, MH Automatyki Gdańsk. W ich pamięci jednak pozostaną nie sportowe emocje, lecz kontrowersje związane z postawą sędziów.

„Ten weekend nie należał do nas... Ale temat sędziego też można by poruszyć na jakiejś komisji, bo była to kpina! Facet nawet nie widział gdzie jest krążek, a połowę fizycznych starć uznał za nieistotne”; „Dzięki, panowie, za walkę, robiliście, co mogliście! Sędziowie kpina – aż żal komentować…”; „Polecam napisać jakaś skargę czy zażalenie na sędziego – to była jakaś kpina…”. Tak kibice MH Automatyki Gdańsk podsumowali niedzielne (7 stycznia) spotkanie z Tauronem GKS Katowice przegranym przez hokeistów z Wybrzeża 1:5.

A zaczęło się od podyktowania kary dla Jana Stebera. Podczas gdy kapitan gdańszczan siedział na ławce kar, goście ze Śląska wyszli na prowadzenie w 9. minucie strzałem Dušana Devečka.

Kiedy trzy minuty później sędzia podyktował karnego dla katowiczan, którego Bartosz Fraszko zamienił na drugiego gola, trybuny jeszcze były spokojne. Zwłaszcza, że wyga polskich lodowisk, Josef Vitek, doprowadził do kontaktu w 21. minucie.

Jednak to, co działo się później, kibice zapamiętają jednoznacznie – gwizdy rozbrzmiewały w momentach, gdy m.in. według fanów biało-niebieskich nieprawidłowo atakowani gospodarze padali na lód bez reakcji ze strony sędziów. Wzburzenie licznie przybyłej na mecz publiczności wzbudziła decyzja sędziego o nieuznaniu gola doprowadzającego do remisu. Według arbitrów zawodnik Automatyki zagrał wysokim kijem.

Szalę goryczy przelała sytuacja z 40. minuty meczu. Równo z syreną oznajmiającą koniec drugiej tercji bramkę zdobył Jakub Grof. W protokole wpisano 39:59 minutę spotkania. Aby jednak uznać gola, potrzebne było sprawdzenie tej sytuacji na monitoringu. Jak się okazało, krążek przekroczył linię bramkową przed zakończeniem tej odsłony zaciętego meczu.

Gdańszczanom w trzeciej tercji nie można było odmówić waleczności, jednak najwidoczniej po morderczym spotkaniu z Unią Oświęcim, o którym pisaliśmy w tym artykule, brakowało im sił. Jeszcze w ostatnich minutach trener dwa razy zdecydował się na zdjęcie z lodowej tafli bramkarza, jednak dwa razy nie udało się odmienić losów tego spotkania – katowiczanie trafieniami na pustą bramkę powiększyli rozmiary zwycięstwa do 1:5.


Czytaj również:

Najlepsza letnia impreza w mieście
Trwa Wczytywanie...