06.06.2011 11:57 0

Pechowa "13" Gafurova. LOTOS Wybrzeże - Lokomotiv 61:29

Gdańszczanie nie mieli problemów z pokonaniem ekipy z Łotwy, rozstrzygając wczorajszy pojedynek na swoją korzyść różnicą 32 punktów. Oznacza to, że na konto gdańskiego zespołu trafił pierwszy w tym roku punkt bonusowy.

Niestety, mecz ten okazał się bardzo pechowy dla bohatera wyjazdowego meczu w Daugavpils, Renata Gafurova. Rosjanin, startujący we wczorajszych zawodach z - nomen omen - numerem trzynastym, zawody rozpoczął znakomicie. "Gafi" wygrał w świetnym stylu swoje dwa pierwsze wyścigi, w biegu szóstym mijając na trasie prowadzącego od startu lidera gości, Romana Povazhnego. Dobra passa Renata skończyła się w biegu ósmym, kiedy to już na starcie odmówił posłuszeństwa jego motocykl, w którym poważnej awarii uległ silnik. Fatalny przebieg miał jednak wyścig jedenasty, w którym Renat po starcie zamykał stawkę. Znany z wielkiej ambicji Rosjanin "wszedł" odważnie pod parę Lokomotivu. Znajdujący się wówczas na zewnętrznej części toru Povazhny zanotował uślizg i wylądował na bandzie. Zanim sędzia zdążył przerwać bieg, przeszarżował Vadim Tarasenko, który na prostej startowej staranował Gafurova. Zawodnik LOTOS Wybrzeża upadł tak nieszczęśliwie, że tylna opona jego motocykla poparzyła mu udo. Renat co prawda wystartował w powtórce, ale nie był w niej w stanie dojechać do mety na pozycji lepszej niż trzecia.

Wczorajsze spotkanie, podobnie jak miało to miejsce w ostatniej "domowej" potyczce naszej drużyny, w której czerwono-biało-niebiescy rywalizowali z Polonią Bydgoszcz, dostarczyło kibicom wielu wrażeń i efektownych akcji na torze. Co prawda mecz zakończył się wysokim zwycięstwem drużyny trenera Stanisława Chomskiego, ale mimo to osłabieni brakiem Joonasa Kylmäkorpi, Nicolaia Klindta i kontuzjowanego Maksima Bogdanowa goście pozostawili po sobie dobre wrażenie. Młodzieżowcy Lokomotivu po raz kolejny potwierdzili, że są stworzeni dla żużla. W przypadku Vadima Tarasenko miało to swoje odzwierciedlenie w zdobyczy punktowej. U Andrieja Lebiediewa w tym względzie było nieco gorzej, ale styl jazdy i pewność prowadzenia motocykla przez tego szestnastolatka musiały budzić uznanie. O determinacji juniorów ekipy z Łotwy przekonał się na własnej skórze Marcel Szymko, który w biegu młodzieżowym "wiózł" z Darcy Wardem podwójne prowadzenie, ale po ataku Tarasenki na ostatnim wirażu ostatecznie przekroczył linię mety na czwartej pozycji. Podobna sytuacja miała miejsce w biegu dwunastym, w którym tym razem Lebiediew przechytrzył młodszego z braci Szymko, skutecznie atakując go od wewnętrznej.

W meczu z drużyną dowodzoną przez Nikołaja Kokina ponownie efektowną jazdę i zadziorność pokazał Darcy Ward. Australijczyk nieco gorzej wychodził spod taśmy. Kibice mogli więc oglądać ciekawą rywalizację, bo "Darky" nie zwykł oglądać pleców rywali. Raz, w ósmym biegu dnia, szybszy od "Kangura" okazał się jednak Vadim Tarasenko. Po starcie Ward jechał wówczas dopiero trzeci, ale założył skuteczne "nożyce" na Wiaczesława Giruckiego.

Nie sposób nie odnotować wreszcie dobrego występu Dawida Stachyry. "Davidoff" mecz rozpoczął źle, nie zdobywając punktu w swoim inauguracyjnym wyścigu. W dalszej części zawodów Stachyra nie stracił już jednak punktu na rzecz rywali, czym z pewnością podbudował się psychicznie. Miejmy nadzieję, że taki rezultat oznaczał będzie prawdziwy renesans formy tego zawodnika i pięcie się w górę klasyfikacji zawodników I ligi pod względem średniej biegopunktowej. Szczególnie cieszyć może postawa Dawida w wyścigu dziewiątym, w którym od startu prowadził Roman Povazhny. Ścigająca go para LOTOS Wybrzeża (Jonasson - Stachyra) tak zaciekle walczyła o poprawę swoich pozycji, że o mało nie skończyło się to karambolem gdańszczan, którzy wpadli na siebie na wyjściu z jednego z łuków. Na szczęście skończyło się na strachu, a sytuacja ta chyba podrażniła naszych zawodników, bo najpierw Rosjanina wyprzedził Thomas Jonasson, a po chwili pod bandą to samo uczynił Stachyra.

Mecz zwieńczony został podwójnym sukcesem gospodarzy (w całym meczu LOTOS Wybrzeże zanotował aż osiem "dubletów"). Jonasson z Pawłem Hlibem rozprawili się z Povazhnym i Giruckim, a kibice mogli oklaskiwać świetną szarżę "Hlipka", który znakomicie zaatakował przy "kredzie" na wyjściu z pierwszego łuku, dołączając do przewodzącego stawce Szweda.

Za tydzień gdańszczan czeka prawdziwy test z walki o ekstraligę. Zespół wybierze się do Bydgoszczy, gdzie w niedzielę o godzinie 19-tej rozpocznie się mecz z Polonią Bydgoszcz. Przypomnijmy, że pierwszy mecz na swoją korzyść rozstrzygnęli gdańszczanie, wygrywając 49:41. Aby zdobyć punkt bonusowy, nad Brdą zespół Stanisława Chomskiego musi więc wywalczyć przynajmniej 42 "oczka". Cele wyznaczać sobie jednak trzeba wysokie, tak więc gdańszczanie pojadą walczyć z Polonią o zwycięstwo! Zagadką pozostaje tylko zestawienie drużyny. W tym względzie łatwego zadania nie będzie miał szkoleniowiec LOTOS Wybrzeża, który musi zdecydować, czy do składu powróci Magnus Zetterström, czy kolejną szansę na start otrzyma Mikael Max bądź Renat Gafurov.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24