16.10.2018 12:30 15 PM

Dziki panoszą się w Redzie. 'One same stąd nie wyjdą'

Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com

Nie boją się ludzi, łatwo zdobywają pożywienie, niszczą okolicę, a mogą być także zagrożeniem dla człowieka – mowa o dzikach grasujących w Redzie. Podczas ostatniej sesji radni w ramach interpelacji omawiali strategię walki z tymi zwierzętami w mieście.

Sygnałów od mieszkańców jest bardzo dużo. Widać, że uciążliwość z tego tytułu jest ogromna – mówi Kazimierz Okrój, przewodniczący Rady Miasta w Redzie.

Dzików jest obecnie kilkanaście, ale istnieje niebezpieczeństwo, że jeżeli nic się nie zmieni, to w przyszłym roku może być ich kilkadziesiąt. Zwierzęta zamieszkują między innymi tereny ogródków działkowych. Samorządowcy postanowili zająć się tym problemem.

Poszukamy w tej chwili wykonawcy odłowu dzików. Okazuje się, że nie ma innej możliwości, one same stąd nie wyjdą. My ich nie jesteśmy w stanie również stąd wygonić. Te obszary to są ogródki działkowe między Gdańską a Obwodową i teren po drugiej stronie – informuje Krzysztof Krzemiński, burmistrz Redy.

Łatwe pożywienie, ogrody działkowe i pola to dla dzików najlepsze warunki do życia, ale i rozmnażania. W mieście jednak są niemile widziane. Niszczą teren, rozgrzebują śmieci, mogą być również agresywne w stosunku do ludzi czy zwierząt domowych.

Kiedy lochy mają młode, to znajdujący się w pobliżu człowiek czy pies może być w śmiertelnym zagrożeniu. Należy się wówczas wycofać lub poinformować odpowiednie służby – dodaje Kazimierz Okrój.

Rozwiązaniem problemów mają być odłowy, czyli mówiąc wprost, złapanie dzików w klatkę-pułapkę i wywiezienie ich w głąb lasu. Odstrzał w mieście nie wchodzi w grę.

W poniedziałek (15 października), podczas ostatniej sesji tej kadencji, radni podjęli również kilka uchwał porządkowych, związanych między innymi ze zmianami na stanowisku skarbnika miasta. Jadwiga Dobrzyńska pełniąca te obowiązki do tej pory przeszła na emeryturę.


Czytaj również: