23.01.2020 18:46 16 NW/pomorskie.eu

W Gdańsku dyskutowano o budowie elektrowni jądrowej na Pomorzu

Źródło: pomorskie.eu

We wtorek i w środę (21 i 22 stycznia) w gdańskiej Filharmonii Bałtyckiej spotkali się eksperci z kraju i zagranicy, by wziąć udział w dyskusji na temat korzyści płynących z wybudowania elektrowni jądrowej w Polsce. Ta być może powstanie w Żarnowcu bądź Lubiatowie-Kopalinie i pozwoliłaby m.in. na redukcję emisji szkodliwych gazów i zabezpieczyła dostawę energii w najbliższej przyszłości.

Czy bez elektrowni jądrowej, w Polce może zabraknąć prądu? Eksperci w tej dziedzinie zgodnie twierdzą, że tak. W związku z tą sprawą odbyło się w Gdańsku spotkanie, w którym udział wzięli m.in. przedstawiciele Ministerstwa Aktywów Państwowych, środowisk naturalnych, spółek energetycznych i lokalnych samorządów, podaje pomorskie.eu.

Obecnie Unia Europejska dąży do neutralności klimatycznej. Bez działającej elektrowni nie będziemy w stanie wystarczająco zmniejszyć emisji dwutlenku węgla do atmosfery – mówił Zbigniew Kubacki, zastępca dyrektora Departamentu Energii Jądrowej Ministerstwa Aktywów Państwowych. – W czasach budowy EJ Żarnowiec kształciliśmy specjalistów, ale po rezygnacji z budowy część z nich wyjechała za granicę. Powstała luka pokoleniowa, którą teraz dopiero zapełniamy – przyznał Paweł Zaręba, wiceprezes spółki PGE EJ1.

Za tym, by to wybrzeże Bałtyku stało się miejscem, gdzie powstanie elektrownia niezmiennie jest samorząd województwa pomorskiego. Wicemarszałek Leszek Bonna podkreślał, że już w 2012 roku w Strategii Rozwoju Województwa, samorząd uwzględnił budowę elektrowni na pomorzu.

W trwających pracach nad nową strategią, wątek elektrowni jądrowej również zostanie zapewne uwzględniony. Naszą chęć współpracy ponowiliśmy również w 2016 roku, kiedy wystosowaliśmy do rządu memorandum w tej sprawie – powiedział w czasie seminarium wicemarszałek województwa pomorskiego, Leszek Bonna.

Źródło: pomorskie.eu

I choć elektrownia jest potrzebna, to prace nad nią znacząco się opóźniają, co rodzi różne konsekwencje. Jak podkreślał na minionym spotkaniu Leszek Bonna, przeciągający się stan rzeczy powoduje chociażby wiele utrudnień w działaniu samorządów jak i przedsiębiorców, którzy funkcjonują na pomorzu.

Potencjalne gminy lokalizacyjne osiągają znacznie niższe dochody majątkowe z tytułu zbycia gruntów (zarówno pod inwestycje przemysłowe, jak i zabudowę jednorodzinną i usługową) oraz wpływy podatkowe z uwagi na niższą aktywność gospodarczą na terenie gminy – zaznaczał wicemarszałek. Niepokojące jest również zaniechanie rządu w rozwoju infrastruktury na tym terenie. – Wielokrotnie wskazywaliśmy, że niezbędne jest wybudowanie m.in. drogi S6, która stanowiłaby dogodny dojazd w rejon elektrowni. Do tego dochodzi niepewność w modernizacji linii kolejowej do Słupska i budowa tam drugiego toru – podkreślał Bonna.

Jak informuje pomorskie.eu, nie trudno zauważyć, że większa część producentów energii w Polsce jest zlokalizowana na południu. Na północ od linii Wisły, poza elektrownią w Ostrołęce, brak jest tak dużych producentów energii. A więc Pomorskie prąd importuje z innych regionów kraju, co bardzo szkodzi regionowi.

W naszym regionalnym bilansie energetycznym widać wyraźnie, że produkujemy jedynie połowę niezbędnej na Pomorzu energii elektrycznej. Plusem jest jednak fakt, że ok. 1/4 energii zużywanej powstaje ze źródeł odnawialnych – mówił Adam Mikołajczyk, dyrektor Departamentu Rozwoju Regionalnego i Przestrzennego UMWP.

Elektrownia jądrowa, farmy wiatrowe i energia z OZE (np. ogniwa fotowoltaiczne) to przyszłość naszej regionalnej energetyki. To odpowiedni dla naszego regionu mix energetyczny, do którego powinniśmy dążyć – podsumował dyrektor Mikołajczyk.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24