12.02.2020 11:20 8 mike/SM Wejherowo

Uprzykrzał życie sąsiadom, ale mandatu nie przyjął

Fot. SM Wejherowo

Trudną noc z wtorku na środę (11/12 lutego) mieli mieszkańcy jednego z domów w centrum Wejherowa. Pewien z lokatorów około północy postanowił głośno słuchać muzyki, ignorując ciszę nocną. Okazało się też, że w spalał w przydomowym piecu szkodliwe odpady. Co prawda, wpuścił do mieszkania strażników miejskich, ale odmówił przyjęcia mandatu, argumentując w niezbyt elegancki sposób, że nie interesują go obowiązujące zakazy i nie zamierza ich przestrzegać. Teraz będzie musiał to samo powtórzyć przed sądem, chyba że w międzyczasie zmieni zdanie…

To nie była spokojna noc dla mieszkańców jednego z domu w centrum Wejherowa. Strażnicy miejscy w środę (12 lutego) tuż po północy otrzymali zgłoszenie o głośnej muzyce, która dobiegała z jednego z mieszkań. Na miejsce wysłano mundurowych, którzy już z daleka mogli się przekonać, że zgłoszenie było jak najbardziej zasadne – uciążliwe dźwięki było słychać ze sporej odległości. Strażnicy zapukali więc do drzwi 41-letniego wejherowianina.

Drzwi otworzył właściciel, który wstał z łóżka i zaprosił strażników do mieszkania. Tam okazało się, że nie tylko zakłóca innym ciszę nocną, ale w piecu kaflowym spala także lakierowane odpady, tworzywa sztuczne oraz folie – mówi Zenon Hinca, komendant Straży Miejskiej w Wejherowie.

Fot. SM Wejherowo

Fot. SM Wejherowo

Normalną procedurą w takim przypadku jest nałożenie mandatu karnego. Tym razem jednak okazało się, że 41-latek z Wejherowa nie jest zainteresowany jego przyjęciem. Jak powiedział mundurowym: „ma wy… na różnego rodzaju zakazy”, a co więcej, ma zamiar dalej zakłócać ciszę nocną i spalać odpady. Otwartym pozostaje pytanie, czy podtrzyma swoją deklarację przed wejherowskim sądem…


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24