16.06.2020 18:02 12 mike

Nietypowy samochód CWS T-1 znów jak nowy

Fot. Ludwik Rożniakowski

Ludwik Rożniakowski, pasjonat motoryzacji z Wejherowa, obiecał, że odbuduje zniszczony w wypadku drogowym samochód CWS T-1 – replikę legendarnego modelu sprzed II wojny światowej. Jak obiecał, tak zrobił, a nietypowa konstrukcja, która nawiązuje do lat dynamicznego rozwoju polskiej motoryzacji, znów wygląda imponująco.

Historia polskiej motoryzacji naznaczona jest przede wszystkim długoletnią eksploatacją – mniej lub bardziej udanych – konstrukcji z czasów PRL-u. Jeśli chodzi o liczbę aut, które zjeżdżały z taśm montażowych do 1989 roku, byliśmy potęgą motoryzacyjną. Gorzej było z zaawansowaniem technologicznym rodzimych pojazdów… Podobnie jak w przypadku innych samochodów z tzw. Bloku Wschodniego, polskie auta w większości nie mogły konkurować z tym zza „Żelaznej Kurtyny”. Poza tym polska myśl motoryzacyjna często opierała się na zakupionych licencjach, a nowatorskie prototypy nie znajdowały uznania w oczach decydentów, którzy rezygnowali z ich masowego wytwarzania.

Pomimo własnych dokonań, zdecydowano się jednak na zakupy licencyjne. Działo się tak zarówno przed II wojną, jak i po niej, w czasach PRL-owskiego socjalizmu. Musimy pamiętać, że licencyjne Fiaty, czy radzieckie „Pobiedy” (Warszawa), mimo że były u nas produkowane, są niepolską myślą techniczną – mówi Ludwik Rożniakowski, wejherowianin, który postanowił wskrzesić najwspanialsze lata rozwoju polskiej motoryzacji.

Były jednak czasy, w których myśl polskich inżynierów wybijała się ponad przeciętność. Tak było w pierwszych latach po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w warszawskich Centralnych Warsztatach Samochodowych. Od skrótu nazwy warsztatów pochodzi marka CWS, a samochody znane pod tą marką były nie tylko ładne, ale i nowoczesne oraz nowatorskie. Gdyby nie wybuch II wojny światowej, zapewne podbiłyby świat. Dość powiedzieć, że były porównywane z najlepszymi ówczesnymi pojazdami, pokroju Mercedesa czy Rolls-Royce'a.

Fot. Ludwik Rożniakowski

Historia marki CWS znakomicie wpisuje się w dynamikę rozwoju międzywojennej Polski, wraz z chęcią do tworzenia nowatorskich rozwiązań, które miały zadziwić świat. Wystarczy wspomnieć, że silnik auta po prostu wyprzedzał swoją epokę. Ze względu na słabą jakość ówczesnych paliw, trzylitrowa jednostka nie mogła osiągnąć swojej mocy, co, niestety, przekładało się na cenę samochodu. Co ciekawe, konstrukcja pojazdu umożliwiała jego naprawę z użyciem ograniczonej liczby narzędzi. Wystarczył klucz o rozmiarze 17, wkrętak i klucz do świec.

Fot. Ludwik Rożniakowski

W latach poprzedzających wybuch II wojny światowej samochody CWS T-1 były używane przede wszystkim przez wojskowych i urzędników. Niestety, to przyczyniło się do ich eliminacji. Gdy wybuchła wojna, rodzime pojazdy ewakuowano do Związku Radzieckiego, skąd już nie wróciły. Podobno jednak sztuka CWS była widywana już po wojnie w Warszawie, ale nie udało się jej odnaleźć.

Niestety, w czasach stalinowskich nikt nie odważył się przechować tego symbolu polskiej, przedwojennej myśli technicznej tym bardziej, że przedwojenne CWS-y osiągami nie ustępowały licencyjnej Warszawie M20 z lat 50. Do naszych czasów nie dotrwał żaden, nawet drobny element z produkowanych pojazdów CWS. Na szczęście zachowało się kilka rysunków i zdjęć – zaznacza pan Ludwik.

Zachowane materiały posłużyły panu Ludwikowi do trudnego wyzwania, jakim była rekonstrukcja przedwojennego wozu. W 2014 roku, po drobiazgowej i żmudnej, udało mu się odtworzyć CWS T-1 – biało-czerwony pojazd w wersji torpedo, z brezentowym dachem.

Kilka lat później, w 2018 roku, również po pięciu latach pracy, zakończyłem budowę przepięknej karety CWS T-1 „Orzeł Biały” na 100-lecie odzyskania niepodległości – wspomina Ludwik Rożniakowski.

Fot. Ludwik Rożniakowski

Fot. Ludwik Rożniakowski

Niestety, 20 października 2018 roku, w godzinach wieczornych, na ulicy Marynarki Wojennej w Wejherowie doszło do wypadku, w którym rozbity został „flagowy” CWS T-1. Pojazd wracał właśnie z pokazu.

Znaczną część energii zderzenia pochłonęła rama samochodu CWS, która została nieodwracalnie zniszczona. Większość części tego samochodu uległa zniszczeniu lub została uszkodzona – wspomina pan Ludwik.

Źródło: KPP Wejherowo/archiwum

Fot. Ludwik Rożniakowski

Straty materialne to jedno. Większą stratą były cztery lata poświęcone na budowę niezwykłego samochodu. Jednak pan Ludwik się nie poddał. Obiecał, że odbuduje zniszczony wóz i przywróci go do idealnego stanu. Dzięki sporemu nakładowi sił i środków, po kilkunastu miesiącach udało mu się wypełnić to zadanie.

Mam nadzieję, że już nigdy nic podobnego się nie przydarzy i pojazd będzie mógł przemierzać polskie drogi, świadcząc o talencie i zaangażowaniu jego konstruktorów. Patrząc na oba zrekonstruowane samochody CWS, możemy być dumni z osiągnięć polskich inżynierów. Wierzę, że historia powstania tych samochodów stanie się wzorem dla twórczych działań młodego pokolenia – podsumowuje Ludwik Rożniakowski.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24