12.08.2017 16:30 2 Redakcja/SM Gdynia

Szybko zareagowali i uratowali życie małemu dzikowi

Fot. SM Gdynia

Spostrzegawczość przypadkowych przechodniów i akcja strażników miejskich przyczyniły się do uratowania małego dzika, który wpadł w śmiertelną pułapkę. Okazała się nią niezabezpieczona studzienka kanalizacyjna. Na szczęście, warchlakowi nic się nie stało i wrócił do lasu.

Kilka dni temu dyżurny straży miejskiej w Gdyni odebrał zgłoszenie, z którego wynikało, że nieopodal ulicy Hutniczej w Chyloni do niezabezpieczonej studzienki kanalizacyjnej wpadł mały dzik. Zgłaszający nie wiedział, w jakim stanie jest warchlak, ale ponieważ głębokość komory wynosiła kilka metrów, istniało realne zagrożenie życia zwierzęcia.

Na miejscu okazało się, że w studzience, z której ktoś wcześniej usunął pokrywę zabezpieczającą, faktycznie przebywa zwierzę. Wstępnie stwierdzono, że warchlak nie odniósł poważniejszych obrażeń, a skutki upadku prawdopodobnie zamortyzowały zalegające w studzience śmieci i gałęzie. Dzik był przede wszystkim mocno przestraszony i nieudolnie próbował wydostać się z pułapki. Strażnicy miejscy wezwali na miejsce lekarza weterynarii.

Weterynarz, który zszedł w głąb komory studzienki, przekazał zwierzę strażnikowi czekającemu na górze. Nie było to łatwe, bo warchlak w panice rzucał się i wyrywał. Wspólnymi siłami udało się go jednak wciągnąć na powierzchnię, tam został zbadany przez weterynarza. Okazało się, że jest zdrowy, poradzi sobie i można go wypuścić na wolność – relacjonuje Danuta Wołk-Karaczewska, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Gdyni.

Dzik został przewieziony do pobliskiego lasu, gdzie powrócił do swojego naturalnego środowiska. Studzienka-pułapka została oznaczona przez strażników miejskich taśmami, a odpowiednie służby powiadomiono o konieczności zabezpieczenia tego miejsca.

Dziki są częstymi gośćmi w miastach, zwłaszcza na osiedlach przylegających do lasów. Tylko od początku 2017 roku straż miejska interweniowała ponad 200 razy po zgłoszeniach dotyczących obecności tych zwierząt na osiedlach. Poniekąd winni tej sytuacji są sami ludzie, którzy, nieświadomi niebezpieczeństw, dokarmiają dzikie zwierzęta. Te zaś powracają do siedlisk ludzkich w poszukiwaniu łatwo dostępnego pożywienia.

Przypominamy, aby nie dokarmiać zwierząt i nie zostawiać resztek w pobliżu domów i śmietników, bo ich zapach przyciąga dziki, co może stwarzać zagrożenie dla mieszkańców – ostrzega rzecznik gdyńskich strażników miejskich.

Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...