08.04.2013 08:41 0

Jastrzębie poza zasięgiem. Zwycięstwo z AZS Silesia Rebels

W rozegranym w niedzielę 7 kwietnia meczu 2. kolejki Topligi drużyna Seahawks Gdynia pokonała na własnym terenie AZS Silesia Rebels 35:6.

Pierwsze minuty niedzielnego spotkania należały do gospodarzy. Łatwo zdobyte dwie pierwsze próby przez Jeremy’ego Dixona i Gawła Pilachowskiego pokazały, że atak gdynian skoncentrowany jest na szybkim zdobywaniu jardów. Niespodziewanie dla kibiców Jastrzębi wkrótce nastąpił zwrot akcji. Mocno podana przez Ferniego Garzę piłka odbiła się od Sebastiana Krzysztofka i trafiła w ręce Pawła Szepiszczaka. AZS Silesia Rebels przeszli do ataku, ale niesamowity w tym dniu Terrence Thomas uparcie stawał na drodze Ślązaków, ostatecznie zmuszając ich do odkopnięcia.

Gdy piłka ponownie znalazła się po stronie Seahawks, kibice mieli rzadką okazję obserwowania akcji biegowej swojego rozgrywającego. Przyniosło to kolejną pierwszą próbę dla Jastrzębi. Od momentu, gdy boisko opuścił Sebastian Krzysztofek, który już przed meczem narzekał na kontuzję, ciężar gry przyjął Gaweł Pilachowski. Zawodnik ten akcjami biegowymi zdobywał kolejne jardy przybliżające Seahawks do pola punktowego rywali. Dzięki temu już w siódmej minucie po podaniu Ferniego Garzy, na prawym skrzydle z pierwszego przyłożenia cieszył się Jeremy Dixon. Podwyższenie tradycyjnie wykonał Jakub Fabich i na tablicy wyników pojawiło się wynik 7:0 dla Seahawks.

Rebelianci którzy przeszli do ataku. Z 42. rozpoczęli swoją serię ofensywną. Trzy podejścia nie przyniosły pożądanego efektu, a gdy w czwartym został im tylko jard, ponownie na ich drodze stanął Thomas.. Obok Gawła Pilachowskiego w tej części meczu wykazał się także Paweł Fabich. Doskonałe podanie, które zaserwował mu Garza zakończyło się jednak efektownym powaleniem i stratą piłki. Ślązacy przez trzy próby borykali się z defensywą Seahawks, po czym nastąpił przełom. Najpierw świetnie dysponowany w tym meczu tight end Paweł Szepiszczak zdobył upragnione pierwsze przyłożenie, a chwilę później defensywa Seahawks nie zdołała zablokować długiego podania Michała Kołka do Zbigniewa Szrejbera. Skrzydłowy Rebels doskonale znalazł dogodną pozycję na boisku i w 11. minucie mógł cieszyć się z pierwszego (i jedynego) przyłożenia dla AZS Silesia Rebels. Do skutecznego podwyższenia jednak nie doszło i wynik w I kwarty ustalony został na 7:6 dla gospodarzy.

Kolejne minuty pokazały potencjał i determinację głównego running backa Jastrzębi. Pilachowski pięknie manewrował między defensorami Śląska, zdobywając kolejne jardy. Ale to nie on świętował następne przyłożenie. W polu punktowym Rebels znowu pojawił się Dixon, który w drugiej minucie kwarty dołożył sześć oczek.. Rebelianci starali się dogonić Seahawks długimi podaniami do Szepiszczaka. Niestety dla obecnej na stadionie Rebels Nation fumble w wykonaniu ich pupili przerwał marsz w pole punktowe Jastrzębi.

W kolejnych minutach jardy zdobywali znowu Dixon i Pilachowski. Śląska defensywa starał się uniemożliwić skuteczne akcje gospodarzom. Blisko przechwytu był Sebastian Tyrka. Ostatecznie na nic się to zdało, bo po udanym zagraniu i krótkim biegu Garza posłał piłkę w ręce Damiana Bijana. Przyłożenie nie zostało jednak uznane i akcję powtórzono.

Warto było na to poczekać, bo chwilę później niezwykle umiejętności blokowania zaprezentował … rozgrywający Seahawks. Dixon, który uciekał przed obrońcami Rebels otrzymał bowiem efektowną pomoc od amerykańskiego quarterbacka, który powalił defensora przyjezdnych. Serię prób wykończył niezawodny Pilachowski, zdobywając kolejny touchdown. Zawodnicy Rebels z Szepiszczakiem i Michałem Januszem na czele starali się przybliżyć do end zone Seahawks, ale tu przypomnieli o sobie Tomasz Biały, Paweł Probierz i Jakub Muraszko. Rozgrywający Rebels Michał Kołek najwyraźniej nie zauważył upływającego nieubłaganie czasu i Reblianci zakończyli pierwsza połowę przegrywając 15 punktami.

Po przerwie goście wyszli niesamowicie zmotywowani i to do nich należał jej początek trzeciej kwarty. Szybko zdobyte dwie pierwsze próby podbudowały ducha drużyny. Jednak Jastrzębie szybko ostudziły entuzjazm gości skazując ofensywę Śląska na odkopnięcie. Dzięki świetnej asekuracji Jakuba Krysteckiego znów na wysokości zadania stanął Pilachowski, który po błyskawicznym przekazaniu piłki z rąk Garzy zmienił wynik na 27:6. W tej części meczu kibice mieli okazję zobaczyć jeszcze ładną akcję biegową rozgrywającego AZS Silesia Rebels oraz Sebastiana Pytla, ale nie przyniosły one punktów. W ostatniej kwarcie Rebelianci próbowali jeszcze urwać punkty gospodarzom. Z determinacją działali Szepiszczak i Kołek, jednak ostateczne brzmienie wyniku spotkania przyniosła 35-jardowa akcja podaniowa Garza-Dixon. Mecz zakończył się triumfem gospodarzy 35:6.

Swój kolejny mecz Jastrzębie rozegrają 14 kwietnia, gdy podejmą jednego z faworytów Grupy Południowej Topligi drużynę Giants Wrocław. Tego samego dnia w Chorzowie Rebelianci powalczą z Kozłami Poznań o pierwsze zwycięstwo w sezonie.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...