15.04.2022 15:00 18 PM/TTM

Narysowali to czego pragną - niektórych marzeń nie udało się spełnić

Fot. Marek Trybański/TTM

Niektóre z dzieci nie narysowały zabawek, w swoich rysunkach pokazały, że pragną pokoju, powrotu do własnego domu i spotkania z tatą. Tęsknią też za swoimi zwierzakami. Były łzy szczęścia i łzy wzruszenia. To wszystko podczas czwartkowej (14 kwietnia) akcji, która odbyła się w Dąbrówce, gdzie przebywają rodziny z ogarniętej wojną Ukrainy.

Zabawki, instrumenty muzyczne, pluszaki – dzieci z Ukrainy, które przebywają obecnie w Muzeum Techniki Wojskowej „Gryf” w Dąbrówce narysowały co chciałby dostać, a ich marzenia spełniło kilkadziesiąt polskich rodzin. Niestety były też życzenia, których nie udało się spełnić – dzieci nie chciały niczego oprócz spotkania z tatą czy powrotu do domu.

Zaczęło się od tego, że przyjechałam przywieźć zabawki dla dzieci. Podbiegł do mnie 4-letni chłopiec i zapytał, czy w zabawkach jest traktor, powiedziałam, że są klocki. Chłopiec się rozpłakał, a jego mama wytłumaczyła, że zostawił swoją ulubioną zabawkę w Charkowie w bunkrze - mówi dla Twojej Telewizji Morskiej Grażyna Fera-Kopocińska, inicjatorka wydarzenia.

Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM

Ta sytuacja była przyczynkiem do zainicjowania akcji „Moja wymarzona zabawka”. Każde z dzieci narysowało na kartce co chciałoby dostać.

Miała to być indywidualna zabawka, ale powstały z tego również rysunki typu: marzę, żeby zobaczyć swojego tatę, marzę, żeby dzieci na Ukrainie miały co jeść – dodaje Grażyna Fera-Kopocińska.

W akcję od razu zaangażowało się mnóstwo chętnych osób.

W tym ciężkim czasie możemy im podarować coś co sprawi, że będą się uśmiechały i chociaż na chwilę zapomną o tym co się dzieje na Ukrainie – zaznacza Anna Libura, współorganizatorka akcji.

Na pytania co nimi kieruje, żeby pomagać – odpowiadają, że serce.

Tak czujemy, takie jesteśmy. Przy okazji tego wydarzenia zrobiliśmy fajną otoczkę, żeby sprawić dzieciom jeszcze więcej radości – mówi Anna Jeziorek, współorganizatorka akcji.

W akcję włączyło się około 60 rodzin, które zorganizowały prezenty dla dzieci. Zadeklarowali też indywidualną pomoc dla każdego z dzieci. Pomogli również strażacy z OSP Wejherowo czy Pomorska Grupa Poszukiwawczo-Ratowicza Gryf.

Obecnie w Dąbrówce przebywa około 70 osób z czego połowa to dzieci.

Niektóre z osób znalazły już pracę. Od pierwszych dni Gminny Ośrodek Sportu i Rekreacji organizuje też zajęcia dla dzieci – informuje Jarosław Wejer, wójt gminy Luzino.

Do dzieci z Ukrainy trafiły także upominki przygotowane przez uczniów i nauczycieli z Powiatowego Zespołu Kształcenia Specjalnego w Wejherowie.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...