20.10.2018 11:00 0 mike

Uczcił stulecie niepodległości Polski, odbudowując kultowy samochód

Fot. Ludwik Rożniakowski

W ramach obchodów stulecia niepodległości Polski odbyły się już dziesiątki imprez o różnorodnym charakterze. Wydano też okolicznościowe publikacje i wręczono wiele odznaczeń. W mniej typowy sposób postanowił uczcić ten wyjątkowy jubileusz wejherowianin Ludwik Rożniakowski. Realizując swoją wielką życiową pasję, odbudował kultowy samochód z czasów międzywojennych.

Myśląc o historii polskiej motoryzacji, najczęściej wspominamy – z mniejszym lub większym sentymentem – konstrukcje z okresu PRL-u. Rzeczywiście, były to czasy, gdy Polskę postrzegano jako potęgę motoryzacyjną, przynajmniej jeśli chodzi o liczbę wytwarzanych pojazdów. Gorzej było z ich zaawansowaniem technologicznym. To sprawiało, że polskie konstrukcje nie zawsze mogły rywalizować z ich zachodnimi odpowiednikami.

Chociaż polskie polonezy czy licencyjne małe fiaty jeździły po drogach całego świata, istniało w historii rodzimej motoryzacji auto, które przez wiele lat mogło być wybitną konstrukcją, i to pod każdym względem. Mogło wręcz podbić świat motoryzacji. I pewnie tak by się stało, gdyby nie wybuch II wojny światowej. Mowa o samochodzie CWS T-1.

Samochody CWS w okresie ich wytwarzania w Centralnych Warsztatach Samochodowych w Warszawie, w latach 1929/31, były porównywane z najlepszymi światowymi markami, a nawet je przewyższały. W ówczesnych trudnych warunkach odbudowy państwa, po 123 latach zaborów, udało się wykonać nowoczesne, całkowicie polskiej konstrukcji samochody – wspomina Ludwik Rożniakowski, pasjonat motoryzacji z Wejherowa i konstruktor replik marki CWS.

Fot. Ludwik Rożniakowski

Fot. Ludwik Rożniakowski

Wiadomo, że z taśm produkcyjnych zjechało około 800 modeli marki CWS, która została później wyparta nad Wisłą przez włoskiego fiata. To właśnie włoski koncern ponoć najbardziej obawiał się rywalizacji z polską konstrukcją. Na tyle skutecznie, że przyczynił się do ostatecznego wycofania jej z rynku.

Historia marki CWS znakomicie wpisuje się w dynamikę rozwoju międzywojennej Polski, wraz z chęcią do tworzenia nowatorskich rozwiązań, które miały zadziwić świat. Wystarczy wspomnieć, że silnik auta po prostu wyprzedzał swoją epokę. Ze względu na słabą jakość ówczesnych paliw, trzylitrowa jednostka nie mogła osiągnąć swojej mocy, co, niestety, przekładało się na cenę samochodu. Co ciekawe, konstrukcja pojazdu umożliwiała jego naprawę z użyciem ograniczonej liczby narzędzi. Wystarczył klucz o rozmiarze 17, wkrętak i klucz do świec.

W latach poprzedzających wybuch II wojny światowej samochody CWS T-1 były używane przede wszystkim przez wojskowych i urzędników. Niestety, to przyczyniło się do ich eliminacji. Gdy wybuchła wojna, rodzime pojazdy ewakuowano do Związku Radzieckiego, skąd już nie wróciły. Podobno jednak sztuka CWS była widywana już po wojnie w Warszawie, ale nie udało się jej odnaleźć.

Do naszych czasów dotrwały tylko zdjęcia i rysunki, na podstawie których przez cztery lata pojazd był odtwarzany – zaznacza Ludwik Rożniakowski.

I właśnie pan Ludwik podjął się wyzwania, jakim była próba zrekonstruowania tego kultowego auta. O pasji pana Ludwika pisaliśmy m.in. w tym artykule i tutaj. Ambitnego zadania na pewno nie ułatwiała szczątkowa dokumentacja, nie mówiąc już o braku jakichkolwiek ocalałych części zamiennych. Należało więc wyciąć każdy arkusz blachy pojazdu i ręcznie wykonać wiele detali, które obecnie tworzą imponującą całość.

Fot. Ludwik Rożniakowski

Fot. Ludwik Rożniakowski

Fot. Ludwik Rożniakowski

Fot. Ludwik Rożniakowski

Fot. Ludwik Rożniakowski

Fot. Ludwik Rożniakowski

Samochód CWS T-1 w zamyśle pana Ludwika jest mobilnym pomnikiem polskiej historii, nie tylko motoryzacji. Zrekonstruowany pojazd utrzymany jest w symbolice „Orła Białego”.

Jest hołdem dla ludzi, którzy tworzyli podstawy polskiej motoryzacji. Na mosiężnych klamkach wygrawerowane zostały ich nazwiska, a na bokach pojazdu, pomiędzy ozdobnymi listwami, będzie umieszczona historia tych samochodów i ludzi którzy ją tworzyli – podsumowuje pan Ludwik.

Wcześniej panu Ludwikowi udało się odtworzyć model CWS o nadwoziu „torpedo”, utrzymanym w barwach narodowych. Wraz z karetą CWS „Orzeł Biały”, oba pojazdy są symbolami polskich talentów i umiejętności, o których warto pamiętać z okazji stulecia niepodległości naszego kraju.

Fot. Ludwik Rożniakowski

Fot. Ludwik Rożniakowski

Fot. Ludwik Rożniakowski


Czytaj również:

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24